XIV Lech Bike Action za nami.

W pierwszy dzień tego największego Festiwalu Rowerowego w Polsce na przemian mżyło i padało.

Poranna ulewa sprawiła, iż trasa widowiskowego dawnhilu stała się grząska i śliska.  Zawodnicy musieli jechać zachowawczo i dla własnego dobra nie rozpędzali się za mocno. Ale i tak niektórzy wypadali z trasy, nie mogąc utrzymać roweru w błocie. Licznie zgromadzona publika, której nie przeszkadzał siąpiący deszcz, zagrzewała zawodników okrzykami: „Dawaj!”  „Rura!” „Po bułki nie jedziesz!”. W czwartek gdy trasa była jeszcze sucha, wydawało się, że będzie łatwa i do przejechania, nawet dla niedoświadczonych rowerzystów. W piątek na mecie wszyscy startujący mówili, że było naprawdę trudno.
 
Po południu co chwile przechodziły krótkie ulewy. Organizatorzy postanowili konkursy w skateparku przesunąć na sobotę. Wieczorny relaks zapewnił koncert Leniwca i Habakuka. Zespoły rozbujały publiczność, a scena ustawiona nad jeziorkiem sprawiła, że oprawa świetlna koncertów była niezwykle efektowna. Na zakończenie pierwszego dnia Bike Action Festiwal można było zrelaksować się na Festiwalu Filmów Rowerowych. A zwieńczeniem piątkowych trudów było festiwalowe party.

Drugi festiwalowy dzień przyprawił wielu o Adrenalinowy Zawrót Głowy.

Na górnym parkingu przy stacji Kolei Krzesełkowej na Szrenicę ustawione zostały olbrzymie hopy, na których zostały rozegrane zawody Dart Dirt Jamu czyli konkurencje mirtowe.   Było tak jak zapowiadali organizatorzy - groźnie i na wypasie!  Rowerzyści skali , robili kozły i powietrzne akrobacje - innymi słowy skutecznie walczyli z grawitacją. Inni skoczni uczestnicy festiwalu mogli popisać się podczas zawodów bunny hop. Ich zmagania były również niezwykle widowiskowe. Tym, dla których adrenaliny ciągle było mało, umożliwiono inny rodzaj skoków… głową w dół z 78 metrów. Skoki na bungy cieszyły się  ogromnym powodzenie. Nie raz ustawiała się mała kolejka, śmiałków którzy postanowili wykonać skok życia.

Najwięcej adrenaliny odczuwali chyba jednak rodzice podczas zawodów Scott Junior Trophy powered by Milka. Zmagania najmłodszych rowerzystów były niezwykle mocno dopingowane, niejeden rodzic dostał chrypki. Inni musieli swe pociechy wspomóc poprzez  delikatną zachętę w trakcie wyścigu, popychając niesforny rower. Byli i tacy kilkuletni cykliści, którzy dwa kółka porzucali na trasie, aby bliżej przyjrzeć się ratrakowi. W Scott Junior Trophy powered by Milka wzięło udział ponad 100 uczestników, każdy dostał medal , czekoladki i gromkie brawa. Wylosowano rower Scotta i bon na 1300 zł.

W sobotę odbył się również niezwykły Rajd Gwiaździsty, który po raz pierwszy został zorganizowany w ramach Lech Bike Festiwal. Udział wzięło blisko 150 uczestników, w tym kilku z Czech. Start był zupełnie darmowy, wystarczyło potwierdzić przejazd przez jeden z punktów kontrolnych, o którym była mowa w regulaminie. Każdy zdobył jedyną i niepowtarzalną koszulkę zrobioną specjalnie na to wydarzenie.

Na koniec drugiego dnia zaplanowano prawdziwa atrakcje nocne – mocne skoki do wody czyli Air Water Bike Show wzbogacone o efekty wizualne i muzyczne. Każdemu skokowi śmiałka do wody towarzyszyła muzyka i fajerwerki. A także wieczorna mgła , której organizatorzy nie planowali, a która sprawiała, że całe widowisko było "nie z tej ziemi".

Niedziela po raz pierwszy była przeznaczona dla maratończyków.

Na dwóch dystansach po Karkonoszach – Grande i Piccolo - ścigali się  zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Na krótszej 27 kilometrowej trasie zwyciężył Adam Drahan z Wałbrzycha z czasem 01:10:04. Pięćdziesiąt  jeden kilometrów najszybciej przejechał Tomasz Jajonek z Tarnowskich Gór w czasie 02:19:28.Czekając na przyjazd długodystansowców można było podziwiać zawodników rywalizujących w cyklotrialu.

Zakończeniem tegorocznego XIV Lech Bike Festiwalu były X Otwarte Mistrzostwa Karkonoszy W Bungy Jumping. Chętnych do walki o nagrodę główną, czyli 2000 zł, było 15. Szanowne jury oceniało nie tylko styl skoków, ale również przebranie i jego prezentację . Największe wrażenie zrobił mieszkaniec Mirska przebrany za.... oko. Paweł Dąbrowski namawiał członków jury aby rzucili na niego łaskawym okiem. Aby im to ułatwić wręczył każdemu po papierowym oku wielkości piłki i poprosił o rzut w jego kierunku. Jury skwapliwie prośbę wykonało i przyznało za lot i pomysł najwięcej punktów.

Nie do pobicia był również Nakręcony Olek Pogromca Parasolek skaczący z olbrzymią parasolką właśnie czyli Tomasz Chodyra z Bolesławca, który zajął drugie miejsce. Emocjonujący był również lot Spadającego Nieba, które w przebraniu wykonało swój pierwszy w życiu lot na bungy.  Wśród skaczących znaleźli się również m.in :Plażowicz z ręcznikiem, Rycerz z Nocki i aż dwa króliczki. Wszyscy dostali gromkie brawa od publiczności, a dyplomy i nagrody rzeczowe od organizatorów. Zabawa była przednia!

Czternasta edycja Festiwalu Rowerowego Lech Bike Action była niezwykle bogata w atrakcje. Codziennie przyprawiała uczestników i publiczność o Adrenalinowy Zawrót Głowy. Emocji nie zabrakło również wśród organizatorów, dla których ustawicznie zmieniająca się pogoda: deszcz, mgła i prażące słońce , była nie lada wyzwaniem. To największa tego typu impreza w Polsce. Co roku gromadzi setki rowerowych pasjonatów, dla których udział w imprezie to gwarancja dobrej zabawy i możliwość sprawdzenia się w często ekstremalnych konkurencjach, wymagających sporych umiejętności. Jednak od samego początku Bike Action to  przede wszystkim okazja do spotkań fascynatów, dla których rower to coś więcej niż tylko środek lokomocji.


Piętnasty Festiwal Rowerowy Lech Bike Action za rok. Już dziś zapraszamy !