Spacerowy sezon wycieczkowy Szlakiem Wlastimila Hofmana rozpoczęty

Wlastimil Hofman – jeden z najwybitniejszych polskich malarzy XX wieku – przez ponad dwadzieścia lat był mieszkańcem Szklarskiej Poręby. Urodził się 27 kwietnia 1881 roku w Karlinie (dziś dzielnica czeskiej Pragi) i dlatego by uczcić tak znamienitego obywatela inny mieszkaniec Szklarskiej Poręby – Marian Cap – postanowił raz w roku, w rocznicę urodzin malarza organizować wycieczki Szlakiem Hofmana. Do jego inicjatywy przyłączył się Urząd Miasta oraz różne podmioty gospodarcze i osoby prywatne tworzące Krąg Miłośników Artysty.

Dzięki temu od kilkunastu lat mieszkańcy Szklarskiej Poręby oraz przebywający tu turyści mogą przejść przez Szklarską Porębę śladami artysty, poprowadzeni przez profesjonalnych przewodników. Poza nasyceniem oczu przepięknymi widokami jest to okazja do poznania historii odwiedzanych obiektów poznania wielu ciekawostek z życia Wlastimila Hofmana.

Pierwszy tegoroczny SPACER ŚLADAMI WLASTIMILA HOFMANA wyruszył w sobotę 27 kwietnia, spod Galerii Fotografii Artystycznej Jana i Janiny Korpalów. Choć gospodarza galerii już z nami nie ma, pozostawił po sobie spuściznę. Dzięki jego zdjęciom możemy porównywać dzisiejsze widoki gór z tymi sprzed pół wieku. Fotografie Jana Korpala były wielokrotnie nagradzane i często są stawiane za wzór dla młodych adeptów fotografiki.

  • Odsłon: 91
  • Odsłon: 94
  • Odsłon: 84
  • Odsłon: 84
  • Odsłon: 85
  • Odsłon: 81
  • Odsłon: 84
  • Odsłon: 81
  • Odsłon: 77
  • Odsłon: 83
  • Odsłon: 81

Po galerii oprowadziła nas Janina Korpal. Opowiedziała o kursie fotograficznym — jak uzyskała dyplom zawodowego fotografa. Kilkadziesiąt lat temu, aby wykonywać jakikolwiek zawód nie wystarczyło chcieć — trzeba było swe umiejętności i wiedzę poświadczyć dyplomem.
Janina Korpalowa w młodości sprowadzając się na Śląsk osiedliła się we Wałbrzychu, u rodziny. Po niedługim czasie przeniosła się do Szklarskiej Poręby. Prowadziła laboratorium fotograficzne i uważana była, mimo młodego wieku, za jedną z najlepszych w zawodzie. Przez wspólny zawód i zamiłowanie do fotografii poznała Jana Korpala. Przyszły mąż już wówczas był znanym fotografikiem, wzorem dla innych. Oboje starali się uchwycić na fotografiach górskie piękno. Zarabiali na życie fotografując turystów i sprzedając im pamiątkowe zdjęcie z gór.
Dzisiaj piękne fotografie małżeństwa można zobaczyć w ich galerii, a pośród wielu w zbiorach znajdują się także zdjęcia dzieł Wlastimila Hofmana jak i niego samego. Korpalowie i Hofmanowie przyjaźniły się, więc obaj mistrzowie uwieczniali się w swoich dziełach.

Wycieczkę prowadziło dwóch przewodników sudeckich, zarazem członkowie Sudeckiego Bractwa Walońskiego. Dzięki temu poza miejscami związanymi z Wlastimilem Hofmanem opowiedzieli uczestnikom o średniowiecznych poszukiwaczach skarbów Ziemi, zwanych walonami. Waldemar Ciołek, znany jako Druid Szalony lubi opowiadać o napotkanych po drodze roślinach. Potrafi nie tylko przypomnieć do czego ludzie ich używają, ale i przytoczyć legendy związane tym bądź owym gatunkiem. Arkadiusz Wichniak zaś skupia się na mineralogii. Uzupełniają się doskonale, więc wycieczkowicze mają okazję otrzymać dużą dawkę ciekawej wiedzy.

Odwiedzając po drodze szklarską Informację Turystyczną, gdzie dołączyła do nas kolejna grupa uczestników, doszliśmy do ważnego miejsca w życiu Hofmana. To dawny park zdrojowy, zwący się dziś Rodzinnym Parkiem Rozrywki ESPLANADA. Dziesiątki lat temu na parkowych ławkach Ada Hofmanowa, żona Wlastimila rozkładała mężowskie obrazy by zainteresować nimi nabywców. Hofman był malarzem płodnym, do dziś po świecie krąży kilka tysięcy jego obrazów. Niestety pośród nich także fałszywek. Kiedy któryś z motywów zyskiwał uznanie odbiorców, Mistrz powielał go tyle razy, ile miał nań zamówień. Wykorzystywali to fałszerze.

Kolejna stacja na trasie spaceru, Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Szklarskiej Porębie, stała się homanowskim miejscem już po śmierci artysty. Dawnej szkole podstawowej nadano imię malarza. I choć szkoła została przeniesiona do innego budynku, niebawem ma powrócić do pierwotne siedziby.
Ciekawostką jest jest mural zdobiący ścianę budynku przy szkolnym boisku. Przedstawia Hofmana-kibica, wiernego krakowskiej „Wiśle”. Zarazem jest symbolem podnoszenia na duchu. Kiedy ulubiona drużyna piłkarska przegrywała 2:5, Wlastimil Hofman w przerwie meczu tak wpłynął na piłkarzy, że mecz ostatecznie wygrali. Artysta z  wdzięczności za ten wyczyn namalował portret zbiorowy drużyny w skali 1 do 1. Mural jest jego kopią. Tę ciekawostkę opowiedział nam dyrektor szkoły nr 5, Tomasz Frąc.

Z boiska przeszliśmy do kościoła pw. Bożego Ciała. Znajduje się w nim wiele dzieł mistrza. Państwo Hofmanowie przychodzili się tutaj modlić. W świątyni znajdowała się mała ławeczka, przeznaczona specjalnie dla nich. Korzystali z niej wiele lat, aż do śmierci Ady Hofmanowej 6 marca 1968 r. i Wlastimila Hofmana 6 marca 1970 roku. Pochowani we wspólnej mogile, spoczywają na pobliskim do kościoła cmentarzu. Tam też poszliśmy aby zapalić świeczkę i odmówić za małżeństwo modlitwę.

W dawnym domu braci Hauptmannów, aktualnie Muzeum Karkonoskim – Domu Gerharta i Carla Hauptmannów przywitał nas dr Przemysław Wiater. Opowiedział o malarstwie Hofmana. Wspomniał także o zainteresowaniu jego dziełami przez fałszerzy. Często do muzeum trafiają obrazy nabyte w dobrej wierze, które okazują się tylko dobrymi podróbkami.

Wreszcie dotarliśmy do najważniejszego celu wycieczki — Wlastimilówki. Dom i pracownia Wlastimila Hofmana przez niemal ćwierć wieku, które spędził w Szklarskiej Porębie. Budynkiem i pozostawionymi zbiorami opiekuje się przyjaciel mistrza, Wacław Jędrzejczak. Zachowana doskonale pracowania, wyglądająca jak za czasów mistrza pozwala poczuć atmosferę, w której pracował nad każdym kolejnym obrazem. I mimo że przez minionych 50 lat w ogrodzie urosły wielkie drzewa, możemy spojrzeć na majestatyczne Karkonosze tak, jak widział je Wlastimil Hofman.
Mistrz korzystał w swojej pracy z ogrodu na co dzień, lecz kiedy pogoda pozwalała, chętnie też chadzał do nieodległego miejsca zwanego Złotym Widokiem. Roztaczająca się z niego panorama urzeka i wzmaga chęć wyruszenia w góry, w których nie sposób  się nie zakochać.

Ostatnim punktem na trasie wycieczki była CHATA IZERSKA, gdzie gospodarzy znany przewodnik sudecki Maciej Stanisz. W gospodzie organizowane są cykliczne spotkania krajoznawcze pod nazwą Terra Incognita”.

Tekst i fotografie: Krzysztof Tęcza