W tym magicznym Ogrodzie Ducha Gór ludzkie oko zobaczy, a ucho usłyszy więcej

Opisać to, czego poczucie przewyższa słowa przelane na papier? Niech będzie... Uchylmy choć rąbka powiemy, co tam na zboczach Wysokiego Kamienia miejsce miało ostatniej nocy. Zmrok chyba specjalnie zwlekał i puszczał co chwilę oko, że jeszcze chwila... jeszcze pięć minut. Nie spieszcie się i pogadajcie z przyjaciółmi, bo ładnie też wyglądacie na tle muzeum dwóch braci Hauptmannów...

Nocne spacery w Ogrodzie Ducha Gór

Wieczorny spacer z lampami naftowymi po Ogrodzie Ducha Gór dojrzewał jak dobre wino. Zmęczone dniem słońce schowało się za grzbietem Gór Izerskich. Zapłonęły nareszcie knoty i ruszyliśmy w nieznane. Przecież nie wiadomo, kogo tej nocy spotkamy... Może Carl Hauptmann pojawi się w swoim powłóczystym płaszczu, a może Pani Mgieł, co oplata drzewa kusząc i wabiąc młode kobiety? Biada temu, kto w mglistej sieci pobłądzi. W oddali, wysoko migotały światełka schronisk. Prawie dotykały chmur. Pachniało łąką, ziołami, trochę mchem i wilgocią. Wieczór był piękny, bo ożyły dawne i zakurzone opowieści o tajemnych eliksirach, gwarkach i ich zoranych ziemią dłoniach. O tych, co buty gubią ze strachu przed celnikami szmuglując tytoń, kawę i tabakę. W tych górach nic nigdy nie wiadomo... Zwłaszcza, jak noc zapadnie — wtedy człowiek niespokojny się robi, drzwi i okiennice zamyka, jakby przed złem, by nie mogło zauroczyć, albo na złą drogę sprowadzić.

Nocne spacery w Ogrodzie Ducha Gór 

Nas prowadziło światło lamp. Niekiedy świetlik podpowiedział, że trzeba w prawo, albo na lewo. Na szczęście mieliśmy kryształy i inne kamienie dodające mocy i odwagi. No i każdy miał w zanadrzu opowieść. Trzeba ją tylko wydobyć, wyłuskać delikatnie, jak orzech leszczyny, bo jak ich samemu nie wyciągniesz zaspanych w księgach, to zarosną pajęczyną i przestaną czarować.

Nocne spacery w Ogrodzie Ducha Gór

My czarowaliśmy słowem. Było o maści na latanie, było o tym jak stać się niewidzialnym, no i było też o tym kogo możecie spotkać na górskich ścieżkach wśród kęp kostrzewy. Opowiadaliśmy dlaczego Carl Hauptmann wyglądał jak Duch Gór, kim był Profesor od Czarownic — długo by pisać… Magia miejsca, starodrzew, zapach wieczornej łąki, szemrzący potok — kto wie, czy nie złotonośny — zapach lamp rozgrzanych i tego co zapomniane. To wszystko powróciło na tę jedną chwilę ostatniej nocy.

Jarosław Szczyżowski — przewodnik nocny

Kolejne spacery nocne przed nami!